Myśl dnia

Mając więc świętować tę wyższą ponad wszystko tajemnicę, w której Krew Jezusa Chrystusa zmyła nasze nieprawości, przygotujmy najpierw ofiary miłosierdzia. To samo bowiem, my winniśmy świadczyć tym, którzy wobec nas zawinili. Papież Leon Wielki
Readmore

Słowo Życia

Wysławiam Cię Ojcze… że objawiłeś te rzeczy prostaczkom.

Hebrajski anawim i grecki nepios, oznacza człowieka nieskomplikowanego, o szczerym sercu, świadomego swojej małości i grzeszności wobec Boga,...

Czytaj więcej  

 

Kalendarz

sierpień 2026
N P W Ś C Pt S
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

Słowo Życia - luty 2020

Rce%20modlitwa.jpg

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół

i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” (Mt 5,44)

Kiedy czytamy fragment Ewangelii z dzisiejszej niedzieli, może się nam wydawać, że Pan Jezus oszalał, że żąda od nas rzeczy niemożliwych, że przesadził z tą wyśrubowaną normą miłości nieprzyjaciół i modlitwy za prześladowców.


On nie przesadził ani nie oszalał, ale jeszcze raz potwierdził, jak Ojciec Niebieski wierzy w nas, swoje dzieci. To On jest wzorem i źródłem tej – jak nam się wydaje – ekstremalnej miłości, miłości nie z tej ziemi. On, którego słońce wschodzi nad dobrymi i złymi, a deszcz równomiernie pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

To, że nasz Ojciec Niebieski nie odmawia złym dostępu do słońca, a niesprawiedliwym do deszczu, czyli do swojej miłości, nie znaczy, że pochwala zło i niesprawiedliwość. Jego miłość jest dla nich szansą ku nawróceniu i podążaniu drogą dobra i sprawiedliwości. Z tego wynika, że ten, kto jest moim wrogiem, nieprzyjacielem, tym samym nie przestaje być umiłowanym dzieckiem Boga, za którego umarł na krzyżu Syn Boży. Należy mu się więc szacunek i miłość z mojej strony, wyraźny sprzeciw wobec jego wrogiego, niewłaściwego zachowania. Co zrobić z prześladowcą, który mnie goni z maczetą w ręku zakupioną w sklepie z militariami? Nim się za niego pomodlę, muszę co sił w nogach uciekać i schronić się w bezpiecznym miejscu, a następnie skontaktować się z policją. Wydaje się, że gdybym zaczął od modlitwy, a nie od ucieczki, to tej pierwszej mógłbym w całości nie dokończyć.

Trzeba też, bym pamiętał, że dobrą zaprawą przed miłowaniem nieprzyjaciół jest codzienna miłość do bliźniego i siebie samego, gdyż miłość nieprzyjaciół to wyjątek od reguły codziennej miłości bliźniego. Trzeba też uważać, abym sobie nie powiedział : „Ja zacznę od miłości nieprzyjaciół, a później będę miłował bliźniego”. To mogłoby się zakończyć tym, że ani bliźni, a tym bardziej nieprzyjaciel nie doczekaliby się miłości z mojej strony.


Będę prosił o dar miłości, miłowania nieprzyjaciół, o dar modlitwy za prześladowców.


(R. Stankiewicz SDS, Po prostu, lectio divina na niedzielę i święta, str. 79)