Italiano

Myśl dnia

"Szczególną pomoc otrzymujemy wtedy, gdy każde zadanie spełniamy tak doskonale, jakbyśmy nic innego nie mieli do wykonania." Św. Kasper del Bufalo

Słowo Życia

„Gdy jej [Elżbiety] sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał jej tak wielkie miłosierdzie, cieszyli się z nią razem.”  ( Łk 1, 58)

Narodziny Jana Chrzciciela wzbudziły radość u sąsiadów i krewnych Elżbiety. Dostrzegli oni w tym wielkie miłosierdzie Boga. Wczytując się w wydarzenia opisujące postać Jana Chrzciciela i  jego działalność łatwo możemy dostrzec jak wiele dobra przyniosły dla wszystkich jego narodziny. Przygotowywał on serca ludzi na przyjście Mesjasza: ...

Czytaj więcej...

Czytania

  • Czytania na środę, 20 czerwca 2018

    Środa XI tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne bł. Benigny, dziewicy i męczennicy

    (2 Krl 2, 1. 6-14)
    Kiedy Pan miał wśród wichru unieść Eliasza do nieba, Eliasz szedł z Elizeuszem z Gilgal. Wtedy rzekł Eliasz do niego: "Zostań, proszę, tutaj,...

Przeczytaj rozważanie do dzisiejszej Ewangelii

 

 

Kalendarz

czerwiec 2018
N P W Ś C Pt S
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Mój Drogi/moja Droga

jesus-404147_960_720.jpg  Mój Drogi/moja Droga!

Dopiero cieszyliśmy się z narodzenia Jezusa, a tu… zaczynamy Wielki Post… Bardzo wcześnie w tym roku, a i Wielkanoc będzie wcześnie – już 1.04.! I to wcale nie będzie żart prima-aprilisowy.

Ale najpierw – zajmijmy się czasem Wielkiego Postu.

 

W Środę Popielcową kapłan posypie nam głowy popiołem. Taki obrzęd (posypywania głowy popiołem czy siadania na popiele) znany był już w starożytnym Egipcie, Grecji, także u Indian, spotykamy go również na kartach Starego Testamentu. W ten sposób ludzie wyrażali swój żal, cierpienie, błagali o zmiłowanie.

My także mamy za co żałować, pokutować – każdy z nas popełnia grzechy i potrzebuje Bożego miłosierdzia. I chociaż dzisiaj to posypanie jest symboliczne (odrobina popiołu), ma swoje głębokie znaczenie – z Bożą pomocą, Bożą łaską pragniemy przemieniać nasze życie – by było bardziej Boże, święte, piękne. A Pan Bóg do skruszonego serca przychodzi z ogromną radością, bo Jemu zależy na każdym w sposób niepojęty. On bardziej nas kocha, niż ktokolwiek na ziemi czy my sami siebie. W Ewangelii możemy to zobaczyć wiele razy – kiedy Jezus uzdrawiał, oczyszczał, uwalniał, przywracał do życia, kiedy porównywał siebie do pasterza, miłosiernego ojca, kiedy nawoływał, by wszyscy, którzy się mają źle, przychodzili do Niego po umocnienie i ratunek. Ostatecznie, najmocniej i najpełniej Jezus pokazał swoją miłość do nas (do mnie, do ciebie…, do każdego człowieka wszystkich miejsc i czasów osobiście), kiedy przelał swoją krew i oddał życie. Święty Paweł Apostoł napisał do Wspólnoty chrześcijan w Rzymie: A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. (Rz 5, 7n). Taki jest nasz Bóg.

Naśladując Jezusa później byli (są) ludzie, którzy potrafili/potrafią oddać swoje życie za kogoś (św. Maksymilian Maria Kolbe jest znany wszystkim, ale jest także wiele takich osób mało albo wcale nieznanych – mamy wybierające życie swojego dziecka, kiedy ich własne życie jest zagrożone, ludzie stający w czyjejś obronie, strażacy ratujący z pożarów… W głębi wielu ludzkich serc kryje się tajemnica wdzięczności.). Oni uczyli się od Jezusa, który jest wzorem dla każdego z nas.

Mój Drogi, moja Droga, nazywasz się Małym Przyjacielem Jezusa, zobacz, czym sprawiasz ból swojemu Przyjacielowi i spróbuj nad tym popracować. Bólem będzie nie tylko czynienie czegoś, co nie jest dobre, ale też to, że nie czynię tego dobra, które dla mnie jest możliwe. Trochę zawiłe, prawda? Chodzi mi o zaniedbane dobro – mogłam pomóc, ale nie chciało mi się albo nie pomogłam, bo nie lubię tej osoby. Miałam do wykonania jakieś zadanie, ale wolałam najpierw zająć się czymś „przyjemniejszym”, a potem zrobiłam szybko i byle jak. Ktoś był smutny, ale ja się nawet nie uśmiechnęłam i nie powiedziałam dobrego słowa, nie mówiąc o choćby krótkiej modlitwie za tę osobę... Możliwości jest dużo.

Życzę Ci dobrego pomysłu i wytrwania w postanowieniu. Jeśli któregoś dnia się nie uda, zacznij na nowo. Nie chodzi o sukces – doskonale wypełniłam postanowienie, albo o porażkę – jak zwykle mi się nie udało… Chodzi o staranie serca, o miłość do Jezusa. Niech Maryja, Matka Boża Bolesna, pomaga Ci wytrwać i ciągle zaczynać na nowo.

Środa Popielcowa w tym roku przypada 14.02. – „dzień zakochanych”, a czy jest ktoś, kto jest w nas bardziej „zakochany”, niż Bóg?

Pozdrawiam Ciebie i Twoją rodzinę, modlę się dla Ciebie o Boże błogosławieństwo na święty czas Wielkiego Postu. I proszę Ciebie, byś i Ty pomodlił się o to dla mnie.

 KC, MPJ.2018.02-03, www.2018.02.