Italiano

Myśl dnia

"Kościół potrzebuje zostać zbawiony przez kogoś, kto cierpi, kogoś, kto nosi w sobie mękę Chrystusa" bł. Paweł VI

Słowo Życia

Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia  w sobie. (J 6, 53)

 

Troska o życie i zdrowie jest bardzo mocno wpisana w codzienność człowieka. Składając sobie wzajemnie życzenia przy różnych okazjach, obok wszelkiej pomyślności, życzymy, aby towarzyszyło nam dobre zdrowie. Mamy w sobie także instynkt samozachowawczy, który pomaga nam szukać sposobów ocalenia naszego istnienia w sytuacjach, które mogą zagrażać naszemu życiu. 

Czytaj więcej...

Czytania

  • Czytania na niedzielę, 19 sierpnia 2018

    Niedziela XX tygodnia okresu zwykłego

    (Prz 9, 1-6)
    Mądrość zbudowała sobie dom, wyciosała siedem kolumn, nabiła swych zwierząt, namieszała wina i zastawiła stół. Służące odesłała i woła na wyżynnych miejscach miasta: "Prostaczek niech tutaj przyjdzie!" Do tego, komu brak rozumu, mówiła:...

Przeczytaj rozważanie do dzisiejszej Ewangelii

 

 

Kalendarz

sierpień 2018
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

Październik 2016

man-489744_960_720.jpg

 

 

Słowo Życia na październik

Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!    Łk 18, 13b

    Rozmawiałem jakiś czas temu z kuzynką o tym, że wielu ludzi rezygnuje z niedzielnej Mszy Świętej i nie czuje w związku z tym żadnego braku. Moja rozmówczyni zaoponowała – powiedziała mi, że jeżeli nie pójdzie w niedzielę do kościoła, to „w ogóle nie czuje niedzieli”. Nawet więcej – jeżeli nie pójdzie w niedzielę do kościoła, to obiad wcale nie smakuje jej jak niedzielny obiad.

     Na początku ucieszyła mnie myśl, że niedzielna Msza jest tak głęboko wpisana w człowieka. Nie minęło jednak dużo czasu, nim uświadomiłem sobie, że być może wiele gestów religijnych wykonujemy nie ze względu na chęć oddania chwały Bogu, lecz ze względu na własne dobre samopoczucie. Być może owe gesty wyzwalają w nas przeświadczenie, że jesteśmy lepsi, mądrzejsi, pobożniejsi i bardziej zakorzenieni w tradycji niż otaczający nas <<poganie>>.

Dokładnie o tym samym mówi Jezus w Ewangelii. Pozwolę sobie po raz kolejny sięgnąć do źródeł, gdyż jestem przekonany, że polscy tłumacze tekstu nie oddali głębi oryginału. Z tekstu greckiego wynika ewidentnie, że Jezus rozróżnia modlitwę faryzeusza i celnika. Obydwaj stali w świątyni. Zarówno jeden, jak i drugi mówił: „Boże!”. Obaj zwracali się teoretycznie do Boga, a jednak Jezus wyraźnie zaznacza, że faryzeusz modlił się sam do siebie. Celnik modlił się do Boga, skruszył się przed Nim. Faryzeusz natomiast modlił się do siebie – w swojej własnej obecności. W gruncie rzeczy tak modli się każdy, kto udaje przed sobą, że wierzy w Boga. Mówi: „Teraz będę się modlił”, nie zauważając, że stoi twarzą w twarz z Bogiem.

    Można modlić się nie ze względu na chwałę Bożą, lecz ze względu na samego siebie. Z uwagi na własne dobre samopoczucie można pójść do kościoła – aby obiad smakował jak niedzielny. Można klęczeć całą noc i myśleć o tym, że naprawdę dużo bardziej zasłużyłem na niebo, niż ci, którzy nie robią tego, co ja. Każdy z nas może dać się złapać w tę pułapkę. Dlatego dobrze jest zrobić rachunek sumienia z tego, co jest na dnie naszego serca. Lepiej uświadomić sobie prawdę, która wyzwala, i wyznać Bogu szczerze, jak celnik z Ewangelii: „Nie jestem Ciebie godzien; jestem zupełnym słabeuszem, który potrzebuje, żebyś go podźwignął”.

O. Michał Legan OSPPE, Wszyscy będziemy Barabaszami,

eSPe, Kraków 2013, s. 63 – 64