Italiano

Myśl dnia

"Patrzmy uważnymi oczyma na Krew Chrystusa i poznajmy, jak bardzo jest ona droga Bogu, Jego Ojcu, skoro wylana dla naszego zbawienia, przyniosła całemu światu łaskę skruchy." św. Klemens II

Słowo Życia

Mając życie od Ducha,

do Ducha się też stosujmy

(Ga 5, 25)

Paweł poucza tych, którzy już otrzymali nowe życie w Duchu przez chrzest, aby według Ducha postępowali (w. 16. 25) To On kieruje krokami człowieka, jest światłem i mocą na drodze życia. Skoro tak - rodzi się pytanie - po co taka szczególna zachęta jak ta Pawłowa? Przecież człowiek „kocha, aby kochać”! Tyle że temu pragnieniu, które Bóg umieścił w sercu człowieka, przeciwstawia się siła, którą Paweł nazywa biblijnie „ciałem”. 

Czytaj więcej...

Czytania

  • Czytania na środę, 23 maja 2018

    Dzień powszedni - wspomnienie dowolne św. Leoncjusz z Rostowa, biskupa

    (Jk 4, 13-17)
    Najmilsi: Zwracam się do was, którzy mówicie: "Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski", wy, którzy...

Przeczytaj rozważanie do dzisiejszej Ewangelii

 

 

Kalendarz

maj 2018
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31

Słowo Życia - marzec 2017

wind-farm-1747331_960_720.jpg

 

Słowo Życia na marzec

 Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą     2 Tm 1,8b

    Św. Paweł zachęca czytelnika do odważnego opowiedzenia się za Ewangelią poprzez znoszenie wszelkich trudności jakie ono za sobą pociąga. Jeśli chcemy być prawdziwymi chrześcijanami – nie tylko z nazwy, ale także i przede wszystkim ze sposobu w jaki przeżywamy naszą wiarę, to nie możemy uciekać, gdy napotykamy na przeciwności. Jako ludzie wierzący w Chrystusa spotykamy się z przychylnością ze strony innych, ale nie jednokrotnie także z odrzuceniem, wyśmianiem, czy pewnego rodzaju prześladowaniem.

Takie doświadczenia mogą wpływać na nas korzystnie, mobilizując do jeszcze odważniejszego wyznawania wiary, mogą nas w niej utwierdzać, ale mogą również zniechęcać, powodować lęk przed opinią innych i to że zaczynamy wstydzić się naszej wiary, wycofywać z wszelkich praktyk religijnych, by „ochronić siebie”. Czasami, gdy nie opieramy się na Bogu lecz na własnych możliwościach, może być tak, że pojawiające się raz po raz trudności spowodują w nas zniechęcenie tak silne, że prowadzące wręcz do poczucia bezsensu i pytań, na które nie znajdujemy odpowiedzi: – Po co to wszystko? Jaki to ma sens? Może inni mają

 rację? Może nie warto tak się poświęcać dla Boga? A może ta cała Ewangelia to tylko bajki?

            Poczucie bezsilności wobec życiowych trudności i zmagania w sferze wiary mogą tak powalić, że nawet fizycznie czujemy się „wypompowani” i kolejne poranki, rozpoczęcie dnia stają się udręką. Czasami Bóg sam dopuszcza na nas taki stan, aby wypróbować naszą wiarę. Jednak wiele razy sami skazujemy się na takie sytuacje, gdy nie prosimy Go o pomoc i szukamy mocy w nas, a nie w Nim.

            Ważne jest, abyśmy pamiętali i wierzyli w to mocno, że nie pozostajemy nigdy sami na polu walki. Św. Paweł wskazuje nam konkretne narzędzie do umiejętnego znoszenia trudności. Jest nim moc Boża. Jeśli, pomimo przeciwności, pozostajemy Bogu wierni, to On umocni nas, bo nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia (2 Tm 1, 7). Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8, 28). Dlatego też możemy mieć pewność, że gdy stajemy do kolejnej walki o wiarę, On uzdolni nas swoją łaską do składania świadectwa o Nim. A każde, choćby najmniejsze nasze zwycięstwo w wierności Bogu i Ewangelii będzie pogłębiało naszą wiarę i przyczyniało się do coraz to głębszego i odważniejszego podążania osobistą drogą świętości.

            A teraz spróbujmy spojrzeć na rozważane zdanie od trochę innej strony. Wiemy już, że Bóg wspiera nas swoją mocą w trudnościach znoszonych dla Ewangelii. Jeśli jednak trudzimy się, męczymy, podejmujemy kolejne starania, ale nie bardzo wiemy po co, nasza motywacja nie jest odpowiednia? Co wówczas?

            Weźmy na przykład pracę nad sobą, robienie sobie jakichś postanowień (w tym czasie będzie to postanowienie wielkopostne). Mogę ćwiczyć się w czymś dla większego poznania Jezusa, okazania Mu swojej miłości, dla zbudowania głębszej zażyłości z Nim, dla budowania relacji miłości do drugiego człowieka. Mogę również podjąć jakieś umartwienie dla uzyskania pięknej sylwetki, udowodnienia sobie, a może jeszcze bardziej innym, że potrafię albo dla pozyskania samej tylko umiejętności, po prostu żeby więcej wiedzieć, umieć i przez to zdobyć uznanie u ludzi lub zaspokoić własne ambicje. I nie mam zamiaru służenia innym tym, co potrafię. Dobrze jest mieć cel, ten właściwy. Jeśli celem naszych starań jest tylko gromadzenie sobie skarbów na ziemi, a nie w niebie, to nawet jeśli w oczach ludzi i własnych będziemy uznani za zwycięzców, będziemy przegrani na życie wieczne.

            Św. Paweł pisze o znoszeniu trudności i przeciwności dla Ewangelii. Dla mnie, osoby wierzącej, to bardzo istotne, bo to jest wskazanie konkretnego celu, dla którego należy znosić trudności. Pomimo przeszkód mam się nie poddawać, ale walczyć. Dopóki walczę jestem zwycięzcą, nawet jeśli wielokrotnie upadam.

            Co znaczy dla Ewangelii? Rzeczownik ewangelia oznacza pierwotnie przynosić dobrą nowinę. W greckim tłumaczeniu Starego Testamentu pojęcie to użyte jest w kontekście zbawienia, które Bóg-Jahwe przynosi swojemu ludowi. Każdy człowiek ochrzczony jest powołany do tego by głosić Ewangelię, by być zwiastunem Dobrej Nowiny o zbawieniu jakie Bóg przyniósł przez swojego Syna – Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Znoszenie więc trudów dla Ewangelii jest znoszeniem ich dla Jezusa, dla Prawdy, którą On niesie ze sobą.

            Niech Jezus będzie celem naszego istnienia. Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen. (Ef 3, 20‒21).

 s. Bernadetta MSC